Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

28.06.2016 | Zmysly

Relacje z ojcem

Zgłosiła się do mnie pacjentka. Ładna, młoda i bardzo nieszczęśliwa. Kiedy zapytałam, co jej dolega, powiedziała, że nie widzi sensu życia, nie ma celu w życiu i wszystko jest dla niej bez koloru.

Zgłosiła się do mnie pacjentka. Ładna, młoda i bardzo nieszczęśliwa. Kiedy zapytałam, co jej dolega, powiedziała, że nie widzi sensu życia, nie ma celu w życiu i wszystko jest dla niej bez koloru.

Kiedy starałam się umieścić ją w jakimś kontekście i powoli poznawałam jej życie, jej świat i jej myślenie, powoli odkrywałam obraz dziewczyny, która pomimo świetnych warunków intelektualnych i fizycznych kompletnie nie potrafi z tego skorzystać.

Myślała o sobie, że jest brzydka i nijaka. Że jej praca jest nieważna dla innych, że nic nie wnosi.

Żyła z rodzicami, nie miała partnera, dzieci, pracy, z której byłaby zadowolona. Zazwyczaj zostawała na uboczu, a jej pasją było szydełkowanie. Jej nieszczęście pojawiło się wtedy, gdy praca, którą bardzo lubiła i dla której poświęciła wiele okazała się jej największym problemem, bo pomimo dużych kompetencji, nie potrafiła dogadywać się z ludźmi, bardzo wiele słów odbierała personalnie i w obawie przed odrzuceniem brała na siebie dużo za dużo.

Zaczęłam się zastanawiać, co się wydarzyło w życiu tej dziewczyny, kiedy była jeszcze dzieckiem i nastolatką. Co miało tak duży wpływ na wykształcenie się u niej przekonań powodujących szereg nie do końca fortunnych wyborów w jej życiu.

Z sesji na sesję dziewczyna zaczęła opowiadać o sobie, swoich relacjach z bliskimi. Okazało się, że jej relacje z ojcem były mocno zachwiane. Początkowo jako mała, słodka dziewczynka, była oczkiem w głowie, traktowana najlepiej z trójki rodzeństwa. Z czasem, kiedy zaczęła dojrzewać, okazało się, że ojciec nie akceptuje jej w 100%, a zaczyna doceniać tylko wtedy, kiedy ta coś osiągnie. Dziewczyna bardzo chciała być akceptowana i kochana, więc zapomniała o sobie i zaczęła starać się dla taty. Uczyła się bardzo dobrze, nawet kosztem relacji z innymi dziećmi. Nie wychodziła z domu, cały czas starając się pokazać, jaka jest uczynna i dobra.

Mimo to tata bardzo często wyrażał głośno opinię, że pacjentka będzie nikim, nic jej się nie uda i będzie starą panną.

Te słowa zakorzeniły się w jej umyśle i zdeterminowały myślenie na swój temat.

W późniejszym okresie swojego życia zorientowała się, że ma bardzo silne przekonanie, że jeśli coś osiągnie, to ludzie będą ją akceptowali. Bez tego zostanie sama.

To przekonanie wyjaśniałoby jej zachowanie w pracy. Zawsze gotowa do działania, wykonywała obowiązki innych osób, tylko po to, żeby zaskarbić sobie ich uznanie i sympatię. Niestety waluta, jaką płaciła, była zbyt dużym ciężarem powodującym stres, bóle psychosomatyczne i ogólne zniechęcenie.

Dziś po prawie 2 latach wspólnej pracy pacjentka jest zupełnie inną osobą. Nauczyła się stawiać granice i odnajdywać w relacjach z ludźmi. Tych relacji stopniowo pojawiało się więcej. Przepracowała relację z wymagającym i niedostępnym emocjonalnie ojcem, co w bardzo korzystny sposób wpłynęło na jej obecne wybory życiowe.

Ta historia pokazuje, jak bardzo życie tej dziewczyny zdeterminowane było tym, co otrzymała od taty.

Zastanawiałaś się kiedyś nad swoim „pakietem" otrzymanym od taty? Za co jesteś mu wdzięczna, czego Cię nauczył, co o nim dziś myślisz?

Dziś parę dni po dniu ojca zastanawiam się nad relacjami córek z ojcami. Nad tym, co powinny otrzymywać od pierwszego, ważnego mężczyzny w ich życiu. Pierwsze co mi się pojawia w głowie to bezwarunkowa miłość, akceptacja i poczucie bezpieczeństwa.

To bardzo dobry kapitał na przyszłość.





Psycholog, Magdalena Chorzewska


Tagi: relacje odrzucenie akceptacja miłość poczucie bezpieczeństwa

Komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę