Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

01.03.2017 | Zdrowie

Autoagresja, kiedy rany duszy zostawiają ślad również na ciele

Kochani, z pewnością duża część z Was spotkała w swoim życiu osoby, które na swoim ciele noszą świadectwo traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. U niektórych zetknięcie się z autoagresją budzi lęk, inni na takie osoby patrzą pogardliwie, a nawet z obrzydzeniem. Dlatego bardzo często osoby samookaleczające się mimo potrzeby bliskości i pomocy innych z każdym dniem stają się coraz bardziej samotne. Pozostawione bez wsparcia zamykają się w sobie, niejednokrotnie też doświadczając wykluczenia społecznego, co niestety pogłębia ich problem.

Kochani, z pewnością duża część z Was spotkała w swoim życiu osoby, które na swoim ciele noszą świadectwo traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. U niektórych zetknięcie się z autoagresją budzi lęk, inni na takie osoby patrzą pogardliwie, a nawet z obrzydzeniem. Dlatego bardzo często osoby samookaleczające się mimo potrzeby bliskości i pomocy innych z każdym dniem stają się coraz bardziej samotne. Pozostawione bez wsparcia zamykają się w sobie, niejednokrotnie też doświadczając wykluczenia społecznego, co niestety pogłębia ich problem.

1 marca obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Autoagresji. To wyjątkowa okazja, żeby zauważyć i postarać się zrozumieć ten bardzo poważny problem. Na co dzień niestety mówi się o nim bardzo mało, wciąż pozostaje tematem tabu, mimo że w wielu przypadkach jest początkiem drogi prowadzącej do samobójstwa. Dziś na moim blogu chciałbym przyłączyć się do obchodów tego bardzo ważnego dnia i przybliżyć Wam trochę problem autoagresji, który może przybierać naprawdę bardzo różne twarze.

Dlaczego krzywdzimy samych siebie?

Autoagresja bardzo często jest sposobem tłumienia bólu psychicznego, który w pewnym momencie staje się nie do zniesienia, a jedynym sposobem radzenia sobie z nim wydaje się być agresja skierowana przeciwko sobie. Najczęściej jest ona odbiciem traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Osoby, które same sobie zadają ból, w ten sposób starają się zagłuszyć w sobie poczucie winy, poradzić sobie z napięciem, lękiem i urazami spowodowanymi np. biciem, wykorzystywaniem seksualnym, poniżaniem czy ignorowaniem potrzeb sygnalizowanych przez nie w okresie dzieciństwa. Często oprawcami same dla siebie stają się osoby, które w we wczesnym dzieciństwie straciły rodziców, wychowywały się w domu dziecka lub niepełnej rodzinie, a także, jeśli przez długi czas przebywały w szpitalu. Samookaleczanie się może być również swego rodzaju „krzykiem”, wołaniem o pomoc i próbą zwrócenia na siebie uwagi. Bardzo często impulsem popychającym takie osoby do zadawania sobie bólu są problemy finansowe, nadużywanie alkoholu i innych środków odurzających, a także utrata pracy i przedłużające się problemy ze znalezieniem nowego miejsca zatrudnienia. Zdarza się również, że autoagresja jest sposobem na pokazanie, czy udowodnienie władzy, jaką mamy nad swoim ciałem, niejednokrotnie w ten sposób reagują osoby, którym tę władzę próbowano w dzieciństwie odebrać.

Nie tylko samookaleczanie się

Autoagresja najczęściej kojarzy się z samookaleczaniem. Przypalanie ciała, bicie się, cięcie, nakłuwanie, polewanie silnie żrącymi substancjami, łamanie kości, połykanie ostrych przedmiotów a w skrajnych przypadkach nawet samobójstwo to autoagresja bezpośrednia. Zdarza się, jednak że sposobem na zadawanie sobie bólu jest drastyczne zaniżanie swojej oceny i wartości, a także nieustanna krytyka swoich czynów i zachowań. W niektórych przypadkach zupełnie nieświadomie narzędziem w rękach tych, którzy pragną zadać sobie ból, stają się osoby z najbliższego otoczenia. Dzieje się tak, kiedy w sposób zamierzony zostają one sprowokowane do zachowań agresywnych, wtedy mówimy o autoagresji pośredniej. Przejawem autoagresji może być również celowe narażanie się na różnego rodzaju ryzyko, inicjowanie sytuacji, które są potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia, a nawet życia takiej osoby. Może to być zarówno bardzo szybka jazda samochodem, jak i „mordercze” wyniszczające a czasem też deformujące ciało treningi.

Moje ciało jest moje

U niektórych osób autoagresja przejawia się jako obsesyjna chęć władania swoim ciałem. Dlatego zaliczamy do niej zarówno operacje plastyczne, które zamiast stać się metodą na pozbycie się mankamentów urody, są sposobem na okaleczenie i oszpecenie swojego ciała, jak i nadmierne tatuowanie się i piercing.

 

Autoagresja to również celowe zaniedbywanie się, obgryzanie paznokci, opuszków palców i warg, a także anoreksja, bulimia czy otyłość. Za każdym razem zachowania te stają się dowodem na posiadanie bezwzględnej władzy nad swoim ciałem i tym jak ono będzie wyglądało, bez względu na to, jakie niosą za sobą zagrożenia.

Autoagresja działa jak narkotyk

Samookaleczanie się polegające na ranieniu swojego ciała sprawia, że w organizmie zaczynają wydzielać się endorfiny. Dlatego osoba raniąca się w pierwszej chwili zamiast bólu odczuwa ulgę i szczęście. Zdarza się, więc że rani swoje ciało tylko po to, aby wywołać określoną reakcję organizmu i wprawić się w stan pewnego rodzaju odurzenia, wyzwalający uczucie euforii, tak właśnie uruchomiony zostaje mechanizm uzależnienia.

Syndrom Münchhausena

Osoby z syndromem Münchhausena pozorują objawy chorób, bardzo często uszkadzając swoje ciało i realnie szkodząc swojemu zdrowiu. Mogą to być okaleczania się sugerujące różnego rodzaju choroby występujące ze zmianami skórnymi, reakcje alergiczne lub krwawienia występujące w przebiegu niektórych schorzeń, a także wstrzykiwanie sobie, lub wypijanie szkodliwych, toksycznych substancji, które mają wywołać określone objawy i dolegliwości. Celem zawsze jest wymuszenie rozszerzonej diagnostyki, hospitalizacji i zabiegów operacyjnych, które deformują ich ciało. Osoby takie bardzo często zmieniają lekarzy prowadzących i wypisują się ze szpitali na własne żądanie najczęściej, wtedy kiedy sytuacja wymyka im się spod kontroli lub jeśli lekarze odmawiają przeprowadzania dalszych badań i zabiegów.

Troskliwa czy niebezpieczna?

Zastępczy syndrom Münchhausena to choroba, która dotyka rodziców lub opiekunów, którzy sami celowo wytwarzają objawy chorób u swoich dzieci. Najczęściej przypadłość ta dotyczy kobiet, które z pozoru wydając się troskliwymi opiekunkami i matkami, są śmiertelnym zagrożeniem dla swoich dzieci. Wstrzykując lub w jakikolwiek inny sposób podając niebezpieczne dla małego organizmu substancje i leki wywołują symptomy różnych schorzeń, tylko po to, aby wymusić na lekarzach przyjęcie dziecka do szpitala, wykonanie licznych badań a w rezultacie również zabiegów operacyjnych. Niestety niejednokrotnie w taki sposób doprowadzają do silnych uszkodzeń organizmu dziecka, zaburzeń w rozwoju a czasem nawet śmierci.

Nie tylko emocje

Autoagresja najczęściej jest odzwierciedleniem negatywnych i trudnych do wyciszenia emocji. Pojawia się w wyniku przeżytej traumy, może być też przejawem lęku i niskiej samooceny. Zdarza się jednak, że jest objawem depresji, chorób psychicznych, autyzmu, zespołu Retta, zespołu Lascha-Nyhana czy zapalenia mózgu.

Niezależnie jednak od tego, przez jaki czynnik została wywołana, wymaga leczenia. Dlatego, choć dla wielu z nas jej objawy mogą być przerażające, budzące niechęć i odrazę, spróbujmy wykazać się odrobiną empatii, tak abyśmy mogli usłyszeć wołanie o pomoc osób, które zadając sobie cierpienie, starają się stłumić rany przeszłości, które pozostając wciąż niezabliźnione na ich psychice, są przyczyną niewyobrażalnego cierpienia, lęku i osamotnienia. Bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że pomocy potrzebuje nie tylko osoba okaleczająca się, ale również jej najbliżsi. Problem przecież bardzo często zakorzeniony jest głęboko w relacjach rodzinnych. Pamiętajcie, autoagresja może być pierwszym krokiem do samobójstwa, dlatego nie odwracajmy się od tych, którzy potrzebują naszej pomocy przez cały rok, nie tylko 1 marca podczas obchodów Światowego Dnia Świadomości Autoagresji.


Tagi: autoagresja samookaleczanie trauma cierpienie pomoc

Wpisz wyszukiwaną frazę