RedakcjaRedakcja

01.12.2017 | Styl życia

Jestem singielką z wyboru
i nie chcę się wiązać

Cześć, jestem singielką i uwierzcie mi, jestem szczęśliwa, nie płaczę w poduszkę i nie podążam tęsknym wzrokiem za „zakochańcami”, których mijam na ulicach, spotykam w parku, kinie czy restauracji. To był mój wybór, zupełnie osobisty i w pełni świadomy. Jestem singielką, bo nie lubię się wiązać.

Zawsze taka byłam, kocham wolność i bardzo nie lubię, kiedy ktoś lub coś mnie ogranicza. Nie jestem jednak osobą samotną, mam mnóstwo znajomych bliższych i dalszych oraz cudownych i zupełnie wyjątkowych przyjaciół. Zdecydowanie nie jestem typem samotnika, uwielbiam spotkania towarzyskie i spontaniczne wypady ze znajomymi.

Z życia czerpię pełnymi garściami

Tego nauczyła mnie mama, która jak mantrę nieustannie powtarzała mi, że mamy tylko jedno życie i tylko jedną szansę na to, aby przeżyć je właściwie. Wbiła mi to do głowy i choć nie zawsze było różowo, bo jak każdemu zdarzały mi się chwile załamania i upadki, zawsze starałam się jak najszybciej wstać, otrzepać koronę z błota i z podniesioną do góry głową iść dalej przed siebie. Korzystam z życia, dużo podróżuję, poznaję nowych ludzi, nowe kultury, bawię się każdym dniem i w każdym szukam iskierki radości, nadziei i piękna.

Wolna i odpowiedzialna

Jestem roztrzepana, spontaniczna i czasem o wiele szybsza od wiatru, ale jestem też odpowiedzialna. To daje mi poczucie bezpieczeństwa i pozwala cieszyć się wolnością na 100 procent. Skończyłam studia – hispanistykę czy jak kto woli filologię hiszpańską i ku zaskoczeniu niektórych moich znajomych pracuję. Nie wychodzę jednak z domu do biura o 8, nie wracam o 17 i co mnie ogromnie cieszy, nie mam szefa :). Wybrałam zawód freelancera, dlatego to ja ustalam sobie godziny i miejsce pracy, to ja decyduję z kim pracuję, a kogo wolę omijać z daleka. Staram się sama troszczyć o siebie, a moje życie wbrew pozorom jest naprawdę dość dobrze poukładane. Niestety jednak nie mam pamięci do dat, pewnie dlatego z historii nigdy nie szło mi najlepiej. Dlatego w telefonie mam ustawione przypomnienia o urodzinach, rocznicach i wszystkich innych ważnych datach dotyczących moich bliskich i znajomych a rachunki opłacają się same, jest taka wygodna opcja w każdym banku i z przyjemnością z niej korzystam.

Życie seksualne singielki

Jak już wspomniałam, nie jestem kobietą samotną i tak jak większość kobiet mam również życie seksualne. Nie znaczy to jednak, że idę do łóżka z mężczyzną, którego przypadkowo spotkam na imprezie. To kompletnie nie w moim stylu. Ja po prostu nie chcę się wiązać na stałe, tworzyć formalnego związku, nie potrafię jeszcze obiecać komuś, że „nie opuszczę go aż do śmierci”, a poranki najczęściej lubię spędzać sama. Nie jestem też gotowa na dziecko, sama nim chyba jeszcze trochę jestem. Dlatego w myśl zasady „umiesz liczyć, licz na siebie” zdecydowałam się na antykoncepcję. Dbam o swoje zdrowie i regularnie odwiedzam również ginekologa, mam swoją ulubioną, absolutnie cudowną Panią doktor, która starannie dobrała najlepsze dla mnie „pigułki”.

Weź pigułkę

Pierwszy dzień miesiączki i pierwsza „pigułka”, wymyśliłam że będę ją brać rano od razu po śniadaniu. No tak, ale która godzina to jest dla mnie rano i kiedy jest od razu po śniadaniu? Pierwszy tydzień maksymalnej mobilizacji sprawił, że każdego dnia budziłam się punktualnie o 9, a o 10 łykałam tabletkę antykoncepcyjną. Pierwsze schody zaczęły się, kiedy trafiło mi się super zlecenie, tłumaczyłam na hiszpański bardzo fajne opowiadania młodej zdolnej dziewczyny. Spotykałyśmy się kilka razy w tygodniu w pobliskiej kawiarni na porannej kawie i rozmawiałyśmy godzinami. Efekt tego był taki, że o 9, zamiast budzić się i szykować śniadanie, rozkoszowałam się zapachem świeżo mielonej kawy i wsłuchiwałam w kolejne fascynujące opowieści. Zapominałam wtedy nie tylko o „pigułkach”, ale o całym Bożym świecie. Innym razem w piątek wieczorem nagle przed moimi drzwiami zjawili się moi kompletnie szaleni znajomi, informując mnie że mam całe 15 minut na to, żeby się spakować a w sobotę rano spacerowałam już po plaży nad moim ukochanym polskim morzem. Spędziliśmy 5 cudownych dni i niestety tylko dwa razy udało mi się punktualnie wziąć „pigułkę”. To nie dla mnie pomyślałam, a wkrótce potem wspólnie z panią doktor ginekolog zaplanowałyśmy zmianę antykoncepcji codziennej na niecodzienną i dziś nie muszę już każdego dnia o niej myśleć.

Taka już jestem nie lubię się wiązać z pigułkami też :)


Tagi: singielka odpowiedzialna szczęśliwa przyjaźń planowanie antykoncepcja

Komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę