Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

03.04.2018 | Uroda

Jak przygotować ciało na wiosnę i… lato?

Zima nie jest łaskawa ani dla naszej cery (o czym pisaliśmy w ubiegły wtorek), ani dla naszego ciała. Co zrobić, aby je jak najszybciej i najskuteczniej zregenerować?

Uwaga, do wakacji zostało mniej niż 100 dni!

Dla tych, którzy twierdzą, że przecież ostatnia zima „wcale nie była taka mroźna i uciążliwa” (hmm), mamy prosty test.

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w ciepłym pomieszczeniu, przy kominku, pijąc gorącą herbatę z imbirem, miodem oraz cytryną. I nagle okazuje się, że musicie wyjść na zewnątrz. Ubieracie się ciepło, otulacie szalem, zabieracie czapkę, rękawiczki. I już jesteście na dworze. Przymrozek szczypie was w policzki, drobne płatki śniegu osiadają na rzęsach, a umysł i ciało bezgłośnie zdają się krzyczeć: „Halooo, wracamy do środka!”.

Zimą amplituda powietrza pomiędzy wnętrzem domu a światem zewnętrznym osiąga nieraz po kilkadziesiąt stopni Celsjusza! Prosty rachunek. Tu +25 st. C, a tam -15 st. C. Widzicie?

Nie ma możliwości, aby nie odbiło się to na naszym organiźmie. Oczywiście, dzięki mrozom hartujemy się, wzmacniamy, ale jednak trzeba też pamiętać o cieniach (a nie tylko blaskach) tego stanu rzeczy. Jednym z minusów jest właśnie stan naszej skóry.


Zimą się nie chce

Generalnie po zimie nasza skóra ma nieco szarawy odcień (nawet jeśli byliśmy gdzieś w ciepłych krajach i zyskaliśmy złocistą opaleniznę). Poza tym bywa niedostatecznie nawilżona oraz, niestety, czasem troszkę zaniedbana.

Proszę, przyznajcie się z ręką na sercu: czy za każdym razem po wyjściu spod prysznica balsamowaliście ciało? Latem- owszem, wierzymy, że tak robicie, ale zimą? Nie zawsze się chce, poza tym po kąpieli marzymy, aby jak najszybciej założyć coś na siebie. Największym problemem, z jakim mierzymy się po kilkumiesięcznej zimie jest suchość skóry, co powoduje szereg problemów, jak: uszkodzona bariera lipidowa, brak elastyczności, wiotkość itd.

Jakby tego było mało, po zimie zazwyczaj jesteśmy mniej lub bardziej ciężcy. Na siłownię czy jogging nie chadzaliśmy przecież tak gorliwie, jak wiosną czy latem. Częściej podjadaliśmy, tłumacząc sobie, że jest zimno i organizm potrzebuje kalorii… Efektem jest bardziej widoczny cellulitis, tak znienawidzony przez wszystkie kobiety.

Czas na zmiany.

Czas na właściwą troskę i pielęgnację.

Czas przygotować ciało do wiosny i lata!

Po pierwsze: złuszczaj

Każdy kosmetolog uważa, że pielęgnację skóry należy zacząć od złuszczenia jej.
Konkretnie chodzi o pozbycie się martwych komórek naskórka. Bez tego nie ma co zaczynać balsamowania, masaży, bo to absolutna baza, podstawa pielęgnacji. Must- have w każdej łazience.

Peeling jest dobrodziejstwem. Nie dość, że działa błyskawicznie i natychmiastowo (nie wierzysz? Dotknij skóry przed i po!), to jeszcze przygotowuje nasze ciało do kolejnych etapów pielęgnacyjnych. Od głębokiego nawilżania, aż po zabiegi antycellulitowe czy wyszczuplające. Peeling sprawia, że od razu możemy poczuć się świeżo, a nawet jakoś tak lżej.

Najlepiej regularnie robić sobie złuszczanie całego naskórka na ciele (a przy okazji także cery, ale do tego służą osobne preparaty, bardziej delikatne!). Raz, dwa razy w tygodniu.

Po drugie: nawilżaj

 

 

 

 

 

Jeśli zimą zapominaliście używać balsamu do ciała regularnie, to pocieszymy Was: nie jesteście w tym odosobnieni. Nawet sprzedawcy ze sklepów kosmetycznych potwierdzają, że sprzedaż balsamów, kremów do pielęgnacji ciała, a także specjalnych masełek natłuszczających wzrasta wraz z nadejściem pierwszych wiosennych dni.

Wybierając balsam, zwróćcie uwagę na zawartość, czytajcie etykiety. Hitami w kosmetologii są obecnie takie składniki jak: kwas hialuronowy, gliceryna, algi morskie, olej kokosowy oraz arganowy. Często pomagają one utrzymać stopień nawilżenia skóry przez dłuższy czas, szybko się wchłaniają, a nawet potrafią pomóc odnowić naskórek i poprawić koloryt skóry.

Ważna jest regularna pielęgnacja, czyli balsamowanie ciała po każdej kąpieli i prysznicu, każdego dnia. Radzimy też pamiętać o częstym kremowaniu rąk, które – narażone zarówno na klimatyzację, jak i mrozy- są wyjątkowo suche.

Po trzecie: trenuj i dbaj o dietę

Pamiętacie o opisanym tutaj ostatnio holistycznym podejściu do życia, zdrowia i ciała? (Ono stanowi przecież także fundament „Holistic Clinic”)…

Ta cudowna zasada sprawdza się także w pielęgnacji! Bo nie wystarczy, że będziemy to nasze ciało wspaniale i regularnie kremować, nawilżać, poddawać zabiegom oraz masażom. Trzeba jeszcze zadbać o nie „od wewnątrz”. Wtedy osiągniemy pełnię sukcesu!

A na czym polega taka „wewnętrzna” pielęgnacja? To proste i trudne zarazem. Chodzi o regularne, zdrowe odżywianie. O nieprzejadanie się. O dostarczanie organizmowi pięciu porcji warzyw i owoców dziennie (jak zaleca WHO, Światowa Organizacja Zdrowia). Wiemy, wiemy, to trudne, ale i wykonalne.

Dbanie o ciało to również nawilżanie go „od wewnątrz”, czyli picie płynów, oczywiście najlepiej wody. Eksperci radzą, aby wypijać 1,5 litra wody dziennie. I zrezygnować z kawy na rzecz herbaty zielonej i białej, soków świeżo wyciskanych, różnych pysznych mieszanek ziołowych czy pobudzającej yerba mate.

Po czwarte: korzystaj z zabiegów

Jeśli zaczniecie zauważać potrzeby swojego ciała, dbać o nie z uwagą i szacunkiem, ono szybko się Wam odwdzięczy. Będzie działało jak szwajcarski zegarek i przestanie się „psuć” (czytaj: chorować). A jeśli borykacie się z problemami zdrowotnymi, jest szansa na szybsze zdrowienie.

Warto też skorzystać ze zdobyczy współczesnej kosmetologii i oferty wyspecjalizowanych gabinetów. Najlepiej takich jak m.in. Holistic Clinic, gdzie zabiegi pielęgnacyjne są certyfikowane, opracowane często autorskimi, sprawdzonymi metodami. Stają się tym samym nie tylko skuteczne, ale i bezpieczne.

Zwróćcie uwagę na Icoone Laser, który dzięki najnowszej technologii (łączącej prace głowic masujących z energią światła LED i lasera diodowego) zapewnia jeszcze szybsze efekty w redukcji tkanki tłuszczowej oraz cellulitu. Najprościej mówiąc, jest to połączenie lasera diodowego i energii światła. Dzięki zabiegowi poprawimy mikrokrążenie krwi i dotlenimy tkanki, przyspieszymy metabolizm komórkowy, a także pobudzimy układ limfatyczny, zmniejszając różne obrzęki czy stany zapalne. To bardzo dobry sposób na modelowanie sylwetki i zmniejszenie napięcia mięśniowego.

Nawiasem mówiąc, o przyjmowaniu witamin też pamiętajcie w tym wiosennym okresie, kiedy ciało jest osłabione zimą. Magnez, witamina D (przecież słońca wciąż nam brakuje!) i dużo witamy C na początek! Przyjmowanie suplementów najlepiej skonsultować z naszym lekarzem lub zaprzyjaźnionym farmaceutą, po zrobieniu badań (morfologia, mocz itd.).

 

 

 

 

 

Komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę