Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

13.04.2018 | Styl życia

Jak wytrenować dobry humor? 6 prostych kroków

W naszej ostatniej ankiecie na Instagramie zaproponowaliśmy Wam różne tematy. Ten wygrał. A zatem... do dzieła! Poznajcie proste sposoby, dzięki którym uśmiech częściej zagości na Waszych twarzach. Dobry humor naprawdę można wytrenować.

Oczywiście, część z nas rodzi się z pogodnym, niezwykle pozytywnym usposobieniem. Szczęściarze, którym pasuje zarówno deszcz, jak i skwar. W problemach widzą nową szansę na pokonywanie przeszkód, a rzucane przez życie kłody pod nogi przyjmują z pokorą i ze wzruszeniem ramion. „Wszystko będzie dobrze"- mówią i idą dalej przez życie. Z uśmiechem. Ich sekret polega na tym, że niepowodzenia potrafią traktować z przymrużeniem oka. Jako lekcję. A cieszy ich samo życie, celebrowanie pozornie prostych chwil, które dla reszt ludzkości są nudne albo rutynowe. Tymczasem chodzi o to, aby właśnie w tej codzienności szukać uśmiechu. Jak najwięcej.

Krok pierwszy.

Dziękuj i stwórz listę „wdzięczności".

Autor bestsellerowych poradników, coach i rysownik Andrew Matthews w książkach „Jak działa życie" oraz „Bądź szczęśliwy" prezentuje jeden z najprostszych (choć zarazem najtrudniejszych) sposobów na osiągnięcie dobrego humoru.
Każdego dnia, na przykład rano, zastanów się przez chwilę, za co możesz dziś czuć wdzięczność. Chodzi o pozornie proste, zwykłe rzeczy. Takie choćby, że jesteś zdrowa(y), że żyjesz w kraju, w którym nie ma wojny i że możesz o poranku wypić pyszną kawę z pianką, i zacząć pięknie nowy dzień. Takie, że masz wokół siebie przyjaciół i rodzinę, na których możesz polegać. I że właśnie zaczyna się weekend, prawdopodobnie wolny od pracy, w którym możesz robić wszystko, na co masz ochotę. I że zaczęła się właśnie najpiękniejsza polska pora roku, wybuch zieleni, śpiew ptaków, cudowne promienie słoneczne...
Uwaga! Ta lista „wdzięczności" może mieć naprawdę wiele punktów, pomyślcie o każdej zwykłej czynności czy sprawie, która sprawia Wam radość! Matthews radzi, aby dziękować za każdą z nich osobno. A my doradzamy, aby stworzyć sobie taką listę „wdzięczności" i dopisywać na niej ciągle nowe punkty. W razie gorszego nastroju- czytać, czytać i czytać, do znudzenia. I cieszyć się powodami, dla których warto być radosnym.

Krok drugi.

Otaczaj się przedmiotami z dobrą historią.

Badacze mózgu udowodnili, że jeśli w naszym otoczeniu są przedmioty (np. zdjęcia, pamiątki, gadżety), które kojarzą nam się ze smutnymi chwilami, to automatycznie nasz humor się pogarsza. A zatem czas wykorzystać tę wiedzę w drugą stronę! Zamiast ramki ze zdjęciem wakacyjnym w towarzystwie eks postawcie zdjęcie np. z dzieciństwa, na którym jesteście bardzo szczęśliwi.
Zamiast oglądać (z pewnością drogie i niezwykłe) dzieła sztuki, na których widać przede wszystkim szarość i czerń, zainwestujcie w piękne zdjęcia z greckich nabrzeży albo mazowieckich łąk. Usuńcie z mieszkania przedmioty, które kojarzą się Wam z momentami trudnymi, przykrymi, niedobrymi. Zapłaćcie zaległe mandaty, które psują humor samą obecnością (i pozostają w zasięgu wzroku). Już od dawna znamy też pozytywną moc kolorów: słoneczny z natury rozwesela, dodaje energii i dobrego humoru. Biel w odcieniu ciepłym jest czysta, łagodna i „dobra", więc również działa zbawiennie.

Krok trzeci.

Oglądaj komedie, memy, czytaj pozytywne książki.

Tak, tak: wiemy, że kino ambitne jest niezwykle potrzebne, ważne i stymulujące intelektualnie. Podobnie z literaturą, sztuką. Ale jeśli będziecie chodzić wyłącznie do muzeów wojennych, czytać kryminały, a w kinie oglądać horrory i thrillery, Wasz nastrój znacząco się obniży. Mózg, który jest stymulowany wyłącznie smutnymi obrazami i przerażającymi dźwiękami, w końcu reaguje smutkiem i przerażeniem. Tak jesteśmy stworzeni.
Dla zachowania równowagi i balansu nie bójcie się iść na prosto skosntruowaną komedię. Nie wstydźcie się oglądać internetowych memów. Kupcie sobie komiksy z dzieciństwa- przy okazji wrócą miłe wspomnienia. Raz na kiedy przeczytajcie poradniki motywacyjne, w których jak mantra powtarzane są proste, dobre rady. Uśmiechaj się. Żyj tu i teraz. Celebruj chwile. Doceniaj to, co masz. Nikt nie jest w stanie wyprowadzić cię z równowagi. Bądź ponad to.
Jeśli będziecie atakowani zewsząd pozytywnym przekazem, siłą rzeczy Wasz humor poszybuje w górę.

Krok czwarty.

Rób to, co sprawia najwięcej radości tylko Tobie.

 

Wielu stresujących sytuacji nie unikniemy: nerwowe zebrania w firmie, kłopoty z nieuczciwym klientem czy kontrahentem, wypadki samochodowe czy choroby. Ale poza tym, zwłaszcza w czasie wolnym, bądźmy własnymi kreatorami własnego świata. I własnego dobrego humoru! Naprawdę, wszyscy mamy realny wpływ na to, jak się czujemy i jak odbieramy nasze życie.
Usiądźcie w cichym miejscu i zastanówcie się spokojnie, gdzie i kiedy czujecie się wolni, radośni, akceptowani. Gdzie i kiedy na Waszych twarzach można zobaczyć najwięcej uśmiechów? Może podczas spaceru w parku z psem. Może podczas wakacji nad mazurskimi jeziorami. Może w domu, pod kocem i z książką, po pracy. Może w gronie przyjaciół, przy winie i tapasach. A może na zajęciach jogi albo podczas joggingu...
Zróbcie wszystko, aby co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu mieć chwile wyłącznie dla siebie, na te właśnie aktywności czy sytuacje. Pomyślcie egoistycznie, tylko o sobie, przez ten krótki okres czasu. Bez poczucia winy, że powinniście robić to czy tamto. Jeśli naładujecie akumulatory, będziecie milsi dla siebie i bliskich. I weselsi. A więc wszyscy na tym skorzystają!
I jeszcze jeden ważny aspekt. Róbcie sobie sami prezenty. To może być piękna bielizna albo świetny zegarek, ale także lemoniada wypita w ślicznej kafejce, nad gazetą. Albo spacer bez pośpiechu wśród czerwonych maków.

Krok piąty.

Bądź blisko natury. 

Badacze z University of British Columbia wykazali, że na poprawę samopoczucia i nastroju każdy z nas powinien zwiększyć ilość czasu, który spędza poza domem. Ale nie w centrum handlowym, tylko obowiązkowo na świeżym powietrzu, blisko natury. Dowiedli też, że naturalne otoczenie zapewnia nam komfort psychiczny i pozytywnie wpływa na relacje.

Pamiętajmy, że człowiek od setek tysięcy lat żył z naturą za pan brat. Nie było innego wyjścia. To natura dawała nam pożywienie, odpoczynek, a nawet pracę. Wiele się zmieniło i obecnie najczęściej jesteśmy zamknięci w różnych przestrzeniach (biura, domy, mieszkania, sklepy, urzędy, banki, kluby fitness, restauracje, samochody). Na pewno znacie różne zajęte i zapracowane osoby, które nie mają czasu na spacer po lesie czy parku. Czy są szczęśliwe? No właśnie.
Nadchodzi lato. Zaplanujcie sobie, że każdej niedzieli urządzicie piknik na polanie albo w parku. W pojedynkę, z przyjacielem, a najlepiej w większym gronie. Niech Waszym miłym zwyczajem staną się spacery po lesie czy rezerwacie. Wystarczą już dwie godziny w tygodniu! Kojący szum drzew, łagodna zieleń, inspirujący śpiew ptaków, miękkie do stąpania podłoże. Wyjdziecie zrelaksowani bardziej niż kiedykolwiek. Pod warunkiem, że wyciszycie telefony i nie będziecie prowadzić w lesie biznesowych telefonicznych rozmów.

Krok szósty.

Dbaj o lekkie jedzenie, pij zioła.

W sklepach jest coraz więcej jedzenia w stylu „eko". Trwa moda na różnego rodzaju diety. W aptekach można już nawet kupić „herbatkę na dobry humor". Nie wyśmiewajmy tego. Jasne, że w stanie depresyjnym żadna herbata nam nie pomoże. Ale takie małe kroki, służące do poprawy nastroju, które będziemy regularnie wcielać w życie, dają najlepsze efekty.
Mowa o wspomnianych wyżej pięciu krokach i o tym ostatnim ogniwie, czyli o podejściu do jedzenia. Przez wiele lat milczało się na ten temat. Tymczasem z badań wynika, że wiele witamin oraz minerałów ma olbrzymi wpływ na sposób, w jaki pracuje nasz mózg. A co za tym idzie- wpływa też na naszą kondycję psychiczną, emocjonalną.
Najlepiej działają ciemnozielone warzywa (naukowcy piszą wręcz o tym, że przedłużają życie i poprawiają jego jakość!), tj.: brokuły, szpinak, fasolka. Pod jednym warunkiem: należy je spożywać nie od święta, ale regularnie.I teraz najlepsze: to te warzywa są bogatym źródłem kwasu foliowego, którego niedobór jest m.in. odpowiedzialny na spadki nastroju, a nawet stany depresyjne. Jedzenie zatem jest w stanie wprost poprawić nam humor!
Nie zapominajmy o zbawiennej mocy czekolady. Od dawna wiadomo, że ta poprawia nastrój błyskawicznie. Raz na kiedy bez żalu można jej skosztować- polecamy zwłaszcza czarną (gorzką), najzdrowszą i... najmniej tuczącą.

Komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę