Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

25.08.2016 | Zmysly

Związani

Większość ludzi chcąc realizować potrzebę bliskości, kochania, szuka drugiej połowy. Zakochujemy się, fantazjujemy na temat drugiej osoby, budujemy jej obraz w naszej głowie... a kiedy po czasie okazuje się, że ta osoba z głowy i osoba przed nami to nie te same osoby... bardzo często odchodzimy od poszukiwania ideału.

Większość ludzi chcąc realizować potrzebę bliskości, kochania, szuka drugiej połowy. Zakochujemy się, fantazjujemy na temat drugiej osoby, budujemy jej obraz w naszej głowie... a kiedy po czasie okazuje się, że ta osoba z głowy i osoba przed nami to nie te same osoby... bardzo często odchodzimy od poszukiwania ideału.

W wakacje zjawiła się u mnie kobieta, pani K. która jest od 17 lat żoną. Związek specyficzny, nazwałabym go bliskością w odległości. Małżonkowie spędzają ze sobą mało czasu, niewiele ich łączy. Ona kobieca, wrażliwa, z dużym wyczuciem estetyki i piękna, ceniąca romantyzm i czułość... On pragmatyczny, skoncentrowany na biznesie, w domu bywający rzadko. Skupiony na swoich sprawach, nie na niej. Na pierwszy rzut oka.... słabo rokujące małżeństwo.
Typowe problemy pomiędzy nimi to: bardzo zła komunikacja, ona mówi coś, czego on nie rozumie. On nie mówi, bo nie potrafi nazywać emocji. On chce seksu i go bierze, ona czuje się jak przymuszona do współżycia.

Później okazuje się, że on inaczej nie potrafi, a bardzo by chciał to zmienić.

Pani K i Pan D zupełnie pogubieni w swoich problemach, działający po omacku i pod wpływem emocji, postanowili się odseparować na jakiś czas... i to była bardzo dobra decyzja. Z odległości i dystansu lepiej widać pewne rzeczy.
Żyli bez siebie około 4 tygodnie. W tym czasie ona zdała sobie sprawę, że może funkcjonować bez niego i całkiem dobrze sobie radzi, tak samo, jak on doszedł do wniosku, że wolność to piękna sprawa. Po pierwszym tygodniu zachłyśnięcia się wolnością, zarówno Pani K, jak i pan D zatęsknili za sobą.

Postanowili podjąć próbę kontaktu, co zresztą zakończyło się fiaskiem. Nie wystarczyło się pięknie ubrać i iść na kolację do najlepszej restauracji... pomimo pięknej oprawy, brzydkie problemy nadal pozostały.

To z czego zdali sobie sprawę, zaczynając pracę w terapii, to to, że każde z nich jest odrębną osobą, każde ma jakąś przeszłość, historię, przekonania i swoje racje. Każde jest nauczone w pewien określony sposób realizować swoje potrzeby. Z drugiej strony uświadomili sobie, że bardzo się kochają i pomimo wielu różnic, są gotowi podjąć wyzwanie i nauczyć się siebie, tak, aby realizować potrzeby swoje i partnera i odczuwać satysfakcję z bycia w tej relacji.

To, co było dla nich bardzo pomocne, to wysłuchanie siebie nawzajem, nazwanie swoich uczuć i potrzeb oraz akceptacja dla nich.

Przed nimi długa droga, pewnie nie raz pod górkę, ale kto powiedział, że sama miłość wystarczy?

Gdyby byli niecierpliwi i impulsywni, pewnie już dawno by się rozeszli.
Wniosek z tego taki, że czasem warto poczekać, popatrzeć, wyciągnąć rękę i nie próbować na siłę udowodnić, że ma się rację... bo zapewne każde z nich miało swoje racje.





Psycholog, Magdalena Chorzewska


Tagi: potrzeba bliskości emocje dystans relacja satysfakcja

Komentarze

Wpisz wyszukiwaną frazę