Krzysztof GojdźKrzysztof Gojdź

15.11.2016 | Styl życia

"Koty trenują"

Grzegorza i Monikę poznałem na Światowych Dniach Serca, na których prezentowali autorskie zestawy ćwiczeń. Spodobała mi się ich fachowa wiedza ale przede wszystkim energia i pozytywne nastawienie, którego w Polsce wciąż brak. Lubię wspierać ludzi z pasją i ich inicjatywy, dlatego postanowiłem połączyć nasze siły. Efekty tej współpracy zobaczycie już wkrótce! Tymczasem dziś przedstawiam Wam Monikę i Grzegorza – narzeczonych, którzy z wielką determinacją zarażają ludzi swoją pasją do zdrowego, aktywnego trybu życia.

Wywiad z Moniką i Grzegorzem dla których sport to pasja i sposób na życie.

Grzegorza i Monikę poznałem na Światowych Dniach Serca, na których prezentowali autorskie zestawy ćwiczeń. Spodobała mi się ich fachowa wiedza ale przede wszystkim energia i pozytywne nastawienie, którego w Polsce wciąż brak. Lubię wspierać ludzi z pasją i ich inicjatywy, dlatego postanowiłem połączyć nasze siły. Efekty tej współpracy zobaczycie już wkrótce! Tymczasem dziś przedstawiam Wam Monikę i Grzegorza – narzeczonych, którzy z wielką determinacją zarażają ludzi swoją pasją do zdrowego, aktywnego trybu życia. 

Jak zaczęła się Wasza sportowa przygoda?

Grzegorz: Moja fascynacja sportem ujawniła się już w podstawówce. Razem ze szkolnymi kolegami często grywaliśmy w piłkę nożną. Szło nam nieźle - docenił nas nawet łowca talentów z miejskiego klubu łukowskich Orląt! Jednak z biegiem lat, piłka poszła w odstawkę, a ja szukając „tej jedynej” dyscypliny sportowej, próbowałem – z różnym skutkiem - wielu aktywności. Gdy znalazłem idealny sport i całkowicie oddałem się pasji, poznałem Monikę!

Monika: Mnie do sportu zmobilizowała… choroba! Od dziecka zmagałam się z astmą i ze względu na moje dolegliwości, traktowano mnie jak słabsze ogniwo – zabraniano ćwiczyć w obawie, że się przemęczę, spotęguję problemy zdrowotne. Czułam się gorsza, wpadłam w kompleksy. Postanowiłam, że zawalczę o siebie i wbrew zakazom, zdecydowałam spróbować ćwiczeń – na początku o średniej intensywności. W wieku 14 lat zaczęłam trenować na siłowni i z dnia na dzień czułam się coraz lepiej nie tylko fizycznie, ale i psychicznie – nabrałam pewności siebie, pokonałam nieśmiałość i raz na zawsze pożegnałam kompleksy. Parę lat później, na mojej drodze pojawił się Grzegorz…

Brzmi ciekawie… Jak się poznaliście?

Grzegorz: Poznaliśmy się na imprezie u wspólnych znajomych. O Monice opowiadali mi przyjaciele – przez wiele miesięcy chciałem ją poznać, a kiedy wreszcie nadarzyła się okazja, od razu „zagrało”. Oczarowała mnie w sekundę. To niesamowite, ale od razu wiedziałem, że to kobieta na całe życie i będzie moją żoną. Jesteśmy zaręczeni…

Monika: Grzegorz momentalnie wpadł mi w oko – to najprzystojniejszy mężczyzna jakiego widziałam! Do chwili poznania mojego narzeczonego nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale kiedy tylko go zobaczyłam, poczułam jak świat wokół mnie zamiera, dosłownie! Wydawało mi się, że znamy się od zawsze! Ten wieczór zapamiętałam jako jeden z najpiękniejszych w moim życiu – w moje urodziny los sprezentował mi człowieka, z którym spędzę całe życie!

A kiedy pojawił się pomysł na wspólny biznes?

Grzegorz: Zanim poznałem Monikę pracowałem jako trener personalny w Stanach Zjednoczonych. Przez osiem lat szkoliłem się i trenowałem klientów w prestiżowym klubie LA Fitness. Zdobyłem tam doświadczenie niezbędne do pracy z osobami, pragnącymi poprawić kondycję lub zrzucić „nadprogramowe” kilogramy. W Stanach zmieniło się moje podejście do życia - tam wszyscy wzajemnie się wspierają i szczerze trzymają kciuki za postępy innych! Pozytywna energia USA, dała mi kopa motywacyjnego do działania. Zdecydowałem, że czas wracać do Polski. Postanowiłem zarazić zachodnim duchem rodaków. Powoli zacząłem wdrażać plan założenia własnego fitness clubu. Wkrótce po poznaniu Moniki podjęliśmy treningi w parze, które utwierdziły nas w przekonaniu, że wspólny biznes, to jest to!

Monika: Zanim założyliśmy biznes, Grzegorz z powodzeniem działał na rynku amerykańskim – zdobył nawet mistrzostwo Filadelfii w fitnessie! Kiedy się poznaliśmy, planował rozpoczęcie własnej działalności. Nie wiedział, że ja również jestem pasjonatką sportu. Szybko połączyliśmy siły zawodowo. Nie ukrywam, że to właśnie wspólne treningi pozwoliły mi zrozumieć, że biznes z Grzegorzem, to świetny pomysł! Bywało ciężko, ale razem daliśmy radę.

 

Jakie przeciwności napotykaliście?

Grzegorz: Porzuciłem naukę, aby realizować pasję i spełniać się zawodowo. Studiowałem wówczas dwa kierunki. Moja decyzja nie spodobała się rodzicom, którzy wymarzyli sobie dla mnie inny zawód. Starali się mnie przekonać, że fitness „nie da mi chleba” i odwieść mnie od moich planów. Postanowiłem działać pod prąd i małymi krokami wdrażałem swój plan! Udało się, choć myślę, że bliscy do dziś mogą traktować moją pracę nieco pobłażliwie, ale dla mnie najważniejsze jest zadowolenie klientów i wsparcie Moniki!

Monika: Dużym wyzwaniem było dotarcie do ludzi i zdobycie bazy klientów. Dzięki znajomościom zyskanym podczas kilku lat pracy w sieciowych klubach fitness, udało nam się utworzyć tę bazę. Nasze kontakty regularnie się poszerzały, a biznes zaczął prosperować coraz lepiej! W pokonaniu przeciwności z pewnością pomogło nam uczucie, które nas łączy – świetnie dogadujemy się na każdej płaszczyźnie i zawsze możemy na siebie liczyć.

Co wyróżnia Wasze usługi na tle konkurencji?

Grzegorz: Naszą inspiracją są Stany Zjednoczone i „amerykańskie podejście” do klienta. Zaangażowanie, wsparcie i motywacja podopiecznych, to z pewnością nasze atuty. Podczas wstępnych rozmów z potencjalnym klientem, prosimy go o wyznaczenie sobie celu. Ważne, aby osoba planująca regularne treningi stanęła w prawdzie z samym sobą – dlaczego tu jest? Co ją sprowadza? Gdy klient szczerze odpowie na to pytanie, możemy zacząć działać. Każdego traktujemy, jako indywiduum – dobieramy dietę i odpowiedni zestaw ćwiczeń. Jesteśmy profesjonalistami i zapewniamy pełną dyskrecję, dzięki czemu ufają nam także osoby z pierwszych stron gazet.

Monika: Staramy się wprowadzać przyjazną atmosferę i chyba nam się to udaje – nasi klienci często stają się naszymi bliskimi znajomymi, z którymi rozmawiamy nie tylko o sporcie i dietach, ale również o sprawach prywatnych i wspólnie spędzamy wolny czas. Cieszę się, że dzięki naszej pracy udało nam się zyskać tylu wspaniałych przyjaciół.

Promujecie ćwiczenia w parach – jakie zalety znajdujecie w treningu z partnerem?

Grzegorz: Przede wszystkim wzajemna motywacja. Bierzemy odpowiedzialność za partnera, którego nie możemy zawieść. Musimy dawać z siebie sto procent! Efekty takiej aktywności są szybciej zauważalne, ponieważ skupiamy się wyłącznie na treningu. Nie ma czasu na pogaduchy, przez określony czas ćwiczymy ze wszystkich sił. Trening w parach wpływa pozytywnie także na relację z partnerem – nic tak nie łączy jak wspólny cel i pasja.

Monika: Trening w parach jest zdecydowanie bardziej efektywny – mobilizujemy się, aby dobrze wypaść w oczach partnera, efektem ubocznym naszych starań jest coraz lepsza kondycja i wysportowane ciało. Ćwiczenia z partnerem wzmacniają więź i poprawiają relacje intymne.
Pamiętajcie, że dzisiejsza rozmowa z Moniką i Grzegorzem jest jedynie wstępem do naszego wspólnego projektu którego premiera już wkrótce! Więcej informacji na ten temat szukajcie na www.drgojdz.com oraz naszym fanpage https://www.facebook.com/drgojdzblog/

 


Tagi: sport pasja miłość trening życie

Wpisz wyszukiwaną frazę